wtorek, 14 stycznia 2020

{ recenzja } Poppy - I Disagree



O Boże. Zacznijmy od tego, że nie czuję się osobą kompetentną do pisania / publikowania dzisiejszej recenzji (zważywszy na to, że zazwyczaj recenzuję płyty muzyków, których:

❤️ (wydaje mi się, że) znam na wylot ❤️ którymi fascynuję się od dłuższego czasu ❤️ na temat których jestem w stanie powiedzieć "coś więcej")

Pisząc swój komentarz na temat świeżo-poznanego krążka, czuję się niczym kocię błądzące we mgle, ale wciąż jestem na tyle bezczelna, żeby wierzyć w to, że uda mi się wykrzesać główną myśl, która sprawi, że omawiany przeze mnie album po pierwsze - przesłuchacie, a po drugie zostaniecie z jego autorką na dłużej. 

Serdecznie zapraszam. Zapraszam serdecznie.




Czasy, kiedy każdy zastanawiał się nad fenomenem Poppy już dawno się skończyły. Nazywana piosenkarką, aktorką, enigmatyczną personą wykreowaną na potrzeby "łamania wzorców" Poppy  - pod skrzydłami wytwórni Sumerian Records - wydała cztery dni temu swój trzeci album studyjny, "I Disagree". 

Kiedy znawcy muzyki i recenzenci zarzucają jej eklektyzm, artystka odważnie brnie w określenie reprezentowanego przez siebie gatunku jako "post-genre". I ma w tym sporo racji. I piszę to jako osoba niekompletnie zauroczona tą postacią.

Poppy projektuje świat sprzeciwiający się kategoryzacji, serwując słuchaczom połączenie dysharmonii, ostrych zniekształceń, sprzeczności i paradoksów muzycznych. Muzyczne rozdwojenie w szczególny i radykalny sposób odzwierciedla samą artystkę i koncept, który dopiero w "I Disagree" zaprezentowany nam został w odważniejszej odsłonie: 

niedopełnione akordy, zawieszenie harmonii, błądząca narracja i nieskończone melodie tworzą skurczowo-eksplozywną, rozbitą melodię, z której - niczym z chaosu - możemy odczytać swego rodzaju zamierzoną perfekcję działań. 

Tradycyjnie, muzyką rządzi racjonalna, ścisła i logiczna myśl - mamy zasady, reguły, zalecenia, zakazy, które w przypadku tej płyty zostały bezapelacyjne zignorowane. "I Disagree" sprzeciwia się wchodzeniu w ramy logiki - jest irracjonalna, dzięki czemu też zbliża się do tego, co pierwotne. Pozwólcie, że podkreślę iż dawno, dawno temu, na początku muzyki mieliśmy do czynienia z a-formalnym żywiołem, który dopiero z czasem nabrał kształtu i z czasem stał się czymś w rodzaju ruchomej architektury. Ten album to żywy dowód na to, że muzyka zgodnie z naturą będzie dążyła do zniesienia formy, nawet kosztem społecznie akceptowanej doskonałości. A skoro o tym mowa...

"I Disagree" jako produkt sam w sobie, może nie znaczyć nic. Może nie wskazywać na nic, nie symbolizować niczego, odpowiadać tylko i wyłącznie za swoje (apparently wciąż świeże i zaskakujące) w świecie muzyki dźwięki, konstrukcje i formy. Może być sztuką, która nie przedstawia, nie reprezentuje niczego i nie mówi o niczym konkretnym. Ale może też znaczyć wszystko i być odzwierciedleniem tego, co nas otacza. Świadczyć o potrzebie wyrwania się z ram i zniszczenia realnej, idealnej rzeczywistości. Asemantyczność i znaczeniowość krążka to jego przepustka do świata, w którym nie obędzie się bez ochów i achów jak i cierpkich słów niezrozumienia, wypominających Poppy bagaż wcześniejszych doświadczeń. O tym ostatnim przekonacie się czytając inne recenzje.


Ja tu jestem tylko po to, żeby. 
Polecić. 
Wam. 
Ten 
album.