niedziela, 19 sierpnia 2018

Duma: Podróż do domu (2005)



To dość zabawne, bo zdarzają się dni, a nawet tygodnie, kiedy nie piszę dosłownie nic, a dziś bam! Niespodzianka. Druga recenzja filmowa, napisana w ten sam dzień. Czyżby to nowy etap pełen piśmienniczych wzlotów hai? Może nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Być może wcale nie dokończę tej recenzji i wyląduje w wersjach roboczych. Proszę o docenienie faktu, iż do jej napisania celowo wykopałam z głębin szuflady w salonie netbooka. (Nawet nie wiem, czy urządzenie, z którego teraz korzystam to netbook.) Wiecie, takie większe coś niż telefon i mniejsze niż laptop. Doskonale nadaje się do czytania ebooków, jeśli je lubicie rzecz jasna. Boże, czy ja naprawdę jestem już taka stara, że nie znam nazw urządzeń elektronicznych, z których korzystam? Y, przejdźmy do r e c e n z j i.



Może zacznę od tego jak właściwie trafiłam na ten tytuł. DUMA: Podróż do domu. Brzmi nieźle, nie? Prawie tak samo nieźle jak twenty one pilots. I choć wyda się to dziwne, to właśnie dzięki nim obejrzałam ten film. Na stronie pośrednio promującej nadchodzący album TRENCH, a mianowicie dmaorg,  pojawił się gif przedstawiający geparda. A ponieważ fani zespołu to przyszłe pokolenie detektywów FBI, szybko udało im się ustalić, z jakiego filmu pochodził owy gif. Z DUMY właśnie. Jako szanujący się fan (nie mylić ze stan), nie mogłam przejść obok tytułu obojętnie i chociaż już po pierwszych minutach zdałam sobie sprawę z tego, że jest to ekranizacja stworzona raczej z myślą o młodszych widzach, wcale nie żałuję, że poświęciłam jej swoje 1,5 godziny.



Carroll Ballard stworzył świetny film familijny, pełen cudownych ujęć w samym środku Afryki o prostej fabule i pięknym przekazie. To jeden z tych filmów, które nie wprowadzają w zbędną gonitwę myśli, a wzruszają prostotą i przewidywalnością. Dla młodszego widza - emocjonujący, dla nieco starszego - przede wszystkim zabawny.

DUMA ma w sobie coś pierwotnego nie tylko pod względem lokacji, w których dzieje się zdecydowana większość filmu. Jeśli kiedykolwiek zetknęliście się (a wątpię, że nie) z mitami, baśniami i legendami, wiecie w jak prostym języku ukryta jest odwieczna prastara mądrość. W na pozór banalnych dialogach między bohaterami filmu oraz narracji głównej postaci, również znajdziemy tę mądrość. Jeśli ciekawi Was jaką, obejrzyjcie film. Nie będę Wam przecież zdradzać najważniejszej części fabuły... ;)